wtorek, 7 czerwca 2016

Niezastąpiona maskara!


Witam!
Kosmetykiem, którym robiłam swój pierwszy makijaż była maskara. Zaczynałam od takich najtańszych, które nie robiły furory, ale u mnie się sprawdzały. Płaciłam za maskary od 10 do 15 złotych, które mnie satysfakcjonowały, ponieważ lubiłam delikatny i naturalny wygląd. Słyszałam także wiele opinii, że maskary droższe, typu Channel czy Dior szybko zasychają i na oku nie widać  zadowalających efektów. Dziś pokażę jakie maskary królują w moim asortymencie i podzielę się moją opinią na ten temat. Zapraszam!
Obecnie posiadam jedną z maskar "z dolnej półki". Jest nią Curling Pump Up mascara od firmy Lovely. 


Polecana przez internautki, jako wydłużająca i podkręcająca rzęsy nie sprawdziła się na moim oku. Oczywiście to osobista kwestia.

Następnie zaczęłam patrzeć trochę wyżej, na bardziej znane firmy. Słuchałam swojego głosu i głosu vlogerek/youtuberek i zdecydowałam się zakupić maskarę Lash sensetional od Maybelline. 


Kupując pierwsza sztukę na przecenie, zaoszczędziłam, a także nieoczekiwanie się nią zachwyciłam!
Jej szczoteczka pięknie podkręca nawet najmniejsze rzęski. Jest długotrwała. Jedna trzyma mi nawet 3 miesiące. Obecnie zużyłam 2 opakowanie(widoczne na zdjęciu) i zakupiłam wersję Intense Black. Nie rozumiem jak czarna maskara może być bardziej czarna, ale tak piszą na opakowaniu. Jeśli widzicie jakąś różnicę w swoich maskarach, piszcie w komentarzach co i jak. Ja jeszcze nie otwierałam tej zdobyczy.

Obecnie używam mascary z Astora Seduction Codes no 4, Volume & HD Definition.


  Ja, jak to ja lubię testować nowości, więc kupiłam ją na próbę wraz z tuszem od Maybelline. Ma świetną szczoteczkę, oprócz dziwnego widelczyka znajdującego się na szczycie. 

Kupując ją nie wiedziałam, że takie coś posiada. Tusz oblepił to do tego stopnia, że wyglądało jak kwadratowa końcówka. Tak jest też w chwili obecnej. Jeśli myślicie, że to idealny gadżet do rozdzielania rzęs to się nie łudźcie. Ten element jest bez użytku, a nawet przeszkadza w normalnym malowaniu. Cały czas jest oblepiony tuszem i brudzi okolice oczu. Ja jakoś się przyzwyczaiłam, ale to tylko ze względu, że jestem oszczędna. :D

To tyle na dziś, jeśli post Cię zainteresował-obserwuj, skomentuj lub zajrzyj na inne strony.

Aureleei,

4 komentarze :

  1. ja mam też żółtą maskarę ale z My Secret i spisuje się super :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam te dwie pierwsze i w moim przypadku lepiej sprawdza się ta z Lovely :)
    Anonimoowa - Klik

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi niestety nie przypadła do gustu, ale każdy ma inne zdanie. Dziękuje, że dzielisz się nim ze mną! Może wzajemne obserwowanie?

      Usuń